Dziennik Gazeta Prawana logo

Zapisy do przedszkoli tuż po narodzinach

21 lutego 2008, 00:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zapisy do przedszkoli tuż po narodzinach
Inne
W marcu zaczyna się nabór do przedszkoli publicznych. Ich dyrektorzy nie udają nawet, że miejsc wystarczy dla wszystkich chętnych. Także do przedszkoli prywatnych kolejki są tak długie, że rodzice zapisują na listę oczekujących już kilkumiesięczne niemowlaki - pisze DZIENNIK.

W niektórych miastach nabór zaczyna się marcu, w innych w kwietniu. Niezależnie jednak od tego zarezerwowanie miejsca granicy z cudem. "W ub.r. odesłaliśmy z kwitkiem kilkadziesiąt osób, mimo że mamy 150 miejsc" - mówi Danuta Starzak z Przedszkola nr 3 w Rzeszowie. Nie ma wątpliwości - w tym roku sytuacja się powtórzy. Problemy czekają rodziców zarówno z dużych miast, jak i z małych miejscowości.

W Żmigrodzie koło Wrocławia jest tylko jedno przedszkole. Już teraz lista rezerwowa liczy kilkanaście nazwisk. Znalazła się na niej Ewa Miedźwiecka i jej synek Brajan. "Chcę iść do pracy, ale nie mam z kim zostawić dziecka" - mówi kobieta. "Jeśli Brajana nie przyjmą do przedszkola, będę musiała zostać w domu. A mój syn będzie spędzał niewiele czasu z rówieśnikami".

W prywatnych przedszkolach sytuacja jest niewiele lepsza. "To prawda" - mówi Hanna Jaskułowska z przedszkola "Zielony Ludek” w Toruniu. "W ub.r. musiałam odmówić 60 osobom. Nie zanosi się, żeby teraz miało być inaczej. Dlatego niektórzy rodzice myślą o przedszkolu z niemal z trzyletnim wyprzedzeniem". Mieczysław Bielak z Torunia dla swojego kilkumiesięcznego teraz syna szuka wolnego miejsca na 2011 r.. "Wiem, jak trudno było znaleźć miejsce w prywatnym przedszkolu dla starszego chłopca" - tłumaczy swoją zapobiegliwość.

Małgorzata Wójcik z prywatnego przedszkola "Smyk" w Warszawie: "Takich rodziców jest coraz więcej. Rezerwują miejsca tuż po urodzeniu dziecka. Jeśli starsze chodziło do nas, to zajmujemy miejsce też dla młodszego. Wszystkich jednak nie zmieścimy".

I to jest problem. Bo psycholodzy nie mają wątpliwości: przedszkole to bardzo ważny element edukacji. "Uczy samodzielności. Dziecko po przedszkolu w szkole potrafi radzić sobie ze stresem, lepiej koncentruje się na nauce. Jest bardziej dojrzałe społecznie" - wylicza psycholog Marek Świętopełk-Zawadzki. Wtóruje mu Agnieszka Misiak, psycholog z Łodzi: "Mama czy babcia nie zastąpią kontaktu z rówieśnikami. Wychowywany w domu maluch idzie do szkoły przekonany, że tak jak w domu będzie chwalony i głaskany. I rozczarowuje się, nie potrafi sobie poradzić w nowej sytuacji".

Nauczyciele z pierwszych szkolnych klas mówią, że różnicę między dziećmi wychowywanymi w domu i w przedszkolu widać na pierwszy rzut oka. "Te z przedszkola emocjonalnie lepiej odnajdują się w grupie" - mówi Anna Krysiak, nauczycielka nauczania początkowego w Szkole Podstawowej nr 42 w Łodzi. "Nie są wyobcowane, z reguły lepiej się uczą. A dzieci, którymi opiekowały się babcie, czasami nawet nie umieją samodzielnie się ubrać po gimnastyce, bo zawsze były w tym wyręczane. Przedszkole jest bardzo potrzebne".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj