Kobieta twierdziła, że to był wypadek. Jednak w czasie śledztwa przyznała, że kłamała. Jej pięciomiesięczne dziecko wcale nie wypadło z łóżeczka. Kobieta rzuciła nim o ziemię. Maleństwo nie miało szans, by przeżyć. Zmarło na miejscu.
22-letnia kobieta jest już w areszcie i przyznała się do winy - podaje portal tvn24. Do tragicznego wypadku doszło 28 kwietnia w jednej z wsi pod Gostyninem (woj. mazowieckie).
Matka wezwała pogotowie do rannego dziecka. Mówiła, że maleństwo samo wypadło z łóżeczka. Lekarze mogli tylko jedno - stwierdzili zgon niemowlaka.
Kobieta źle się poczuła i trafiła do szpitala. Policjanci przesłuchali ją dopiero po dwóch dniach. Wtedy przyznała, że to ona rzuciła dzieckiem o ziemię. Nie potrafiła powiedzieć dlaczego. Być może maluch płakał i to zdenerwowało młodą matkę. Uderzenie było tak silne, że spowodowało zgon dziecka.
Matce postawiono zarzut zabójstwa, za co grozi dożywocie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl