To nie byli zagubieni striptizerzy, ani nawet nie chodziło o zakład. Ot, po prostu czterech mężczyzn na warszawskich Bielanach nago wracało z imprezy. Chcieli zaimponować koleżankom, ale natknęli się na policyjny patrol.
Czterech nagich mężczyzn na warszawskich Bielanach nago wracało z imprezy
Tych wesołych balangowiczów nie speszyły nawet kamery monitoringu na ulicy Podczaszyńskiego. Wręcz przeciwnie. Rozbawieni wypinali w ich kierunku pośladki. I tylko całe szczęście, że była 3.00 nad ranem, kiedy to większość ludzi śpi snem sprawiedliwych.
Paradę golasów przerwał policyjny patrol, który przypomniał wesołkom, do czego służy ubranie. Ciuszki panów niosły równie dobrze bawiące się ich koleżanki, które szły kilka metrów za swoimi bohaterami. Policjanci pogrozili golasom palcem, a ci szybciutko z powrotem wskoczyli w ubrania i bez szemrania wrócili do domów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl