Pogranicznicy z Polski i Białorusi od rana szukali swego kolegi. Podejrzewali, że białoruski strażnik, który przyjechał do Polski na spływ kajakowy, uciekł. Rzeczywistość okazała się gorsza. Jego ciało znaleziono w jeziorze Białym. Mężczyzna utonął.
To zniknięcie pokrzyżowało plany pogranicznikom z Polski i Białorusi. Zamiast płynąć kajakami po Kanale Augustowskim, 120 funkcjonariuszy przez cały dzień szukało swego kolegi. "Białorusin nie pojawił się na porannej odprawie i nikt nie wie, gdzie jest" - mówił major Józef Puczyński z Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej.
Po południu policjanci z wodnego patrolu zauważyli w jeziorze Białym zwłoki mężczyzny. Jego tożsamość muszą jeszcze potwierdzić uczestnicy spływu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|