Dziennik Gazeta Prawana logo

Torby ekologiczne tylko z nazwy

16 lipca 2008, 01:56
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ekologiczne torby na zakupy błyskawicznie zdobywają w Polsce popularność. Wielkie sieci handlowe - m.in. Carrefour i Tesco - sprzedają już torby reklamowane jako przyjazne środowisku. Problem w tym, że - jak ustalił DZIENNIK - nowe ekotorby na razie okazują się równie szkodliwe jak zwykłe foliówki.

Dwa miesiące temu namawialiśmy czytelników, by wsparli inicjatywę wycofywania z obiegu darmowych foliówek. Do pierwszego numeru gazety z hasłem "Stop torbom foliowym" dołączyliśmy lnianą, a przez to najbardziej ekologiczną torbę. Fakty, jakie zebrał DZIENNIK, dowodzą, że inne rodzaje toreb reklamowanych jako ekologiczne (biodegradowalne lub degradowalne) mogą szkodzić środowisku.

Tak zwane ekologiczne torby pojawiły się już niemal we wszystkich sieciach hipermarketów. Miały być alternatywą dla zaśmiecających środowisko niezniszczalnych foliówek. "Carrefour wypuścił torbę biodegradowalną, ale klient, który płaci za nią 60 groszy, nie ma później co z nią zrobić" - mówi Hanna Żakowska, ekspert od bioopakowań z warszawskiego ośrodka badawczego CEBRO. Bo taka torba musi być wyrzucona do specjalnego pojemnika, a rozłożyć się może jedynie w kompostowni.

A dużych kompostowni w Polsce mamy zaledwie 50. W dodatku nikt nie zajmuje się zbieraniem zużytych torebek. Efekt? My kompostujemy około 2 procent nadających się do tego odpadów. Tymczasem np. w Danii, Szwecji, Holandii ten odsetek to nawet 80 procent. "Na świecie akcja wycofywania foliówek z obiegu rozgrywała się dzięki współpracy biznesu z samorządem: decyzje sklepów były skoordynowane z działaniami samorządów, które budowały kompostownie, ustawiały pojemniki i uświadamiały mieszkańców" - mówi Jacek Bożek z Klubu Gaja.

Najbardziej oburza to, że rodzime sieci handlowe uczyniły z ekologicznej mody źródło zarobku. "Sieć sprowadza takie torby z Chin za nieco ponad 30 groszy, a sprzedaje je za 60 groszy" - mówi nam Marek Zaremba, specjalista ds. dystrybucji opakowań jednorazowych z firmy Sarantis Polska. Biorąc pod uwagę, że tygodniowo w takiej sieci zakupy robi ok. 5 milionów Polaków, łatwo policzyć, że w ciągu roku, jeśli choć połowa z nich kupi biofoliówki, sieć zarobi na kłopotliwych dla środowiska torbach nawet 15 milionów złotych.

Podobnie jest w Tesco, Leclercu, Leroy Merlin czy Biedronce. "Za biznesem torebkowym stoją gigantyczne pieniądze. Nie łudźmy się, że sieciom zależy na środowisku, one ekologię traktują instrumentalnie" - mówi nam Witold Przytocki, prawnik stowarzyszenia Koalicja na rzecz Opakowań Ekologicznych (Koeko). "Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że zwykłe plastikowe foliówki były bardziej ekologiczne, bo można je było nawet 7 razy powtórnie przerabiać, niż te, które teraz sprzedają".

Czy można oskarżyć sieci o wprowadzanie klientów w błąd? "Gdyby istniała definicja prawna torby ekologicznej, firmy mogłyby odpowiadać prawnie za wprowadzanie klientów w błąd" - tłumaczy Kamila Kurowska z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. "W takiej sytuacji sąd mógłby nałożyć karę na przedsiębiorcę nawet do 10 procent. jego rocznych przychodów. Ale nie ma takiej definicji i nie sposób przed sądem udowodnić, że firma wprowadza kogoś w błąd".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj