Dochodziła godzina 18, gdy 43-latek wraz z 29-letnim kompanem usadowili się na ławeczce w samym centrum miasteczka i rozpoczęli pijacką biesiadę. Zupełnie nie zwracali uwagi na zgorszonych mieszkańców.
Pili, klęli i zaczepiali przechodniów. Budzili odrazę, odgrywając między sobą ohydne scenki erotyczne. Nie wiedzieli, że ich chamskie zachowanie rejestrują kamery.
Gdy tylko ktoś spojrzał w ich stronę, wrzeszczeli: "co się k... gapisz!". Do pijaków zaczęli dołączać kolejni koneserzy tanich nalewek. Jeden z nich podbiegł do znaku drogowego i zaczął przy nim tańczyć jak striptizerka - relacjonuje "Fakt".
Wyginał się i prężył, prezentując swoje "wdzięki". W tym czasie dwóch kompanów "tancerza" wzięło na amory. Ledwo stojący na nogach mężczyźni zaczęli się w najlepsze całować i obściskiwać. Jednemu z lumpów zachciało się siusiać. Rozpiął rozporek i obsikał auto.
Wtedy do akcji wkroczyła policja, bo całe to obleśne szoł zarejestrował monitoring. Do najbardziej krewkiego żula podszedł policjant z psem. Widok mundurowego nie zrobił jednak na nim żadnego wrażenia. Mężczyzna rzucił w jego kierunku stek wulgarnych wyzwisk.
Tego było już za wiele. Po kilku minutach na rynku zjawiło się kilku postawnych nieumundurowanych policjantów, którzy natychmiast wkroczyli do akcji. Powalili huligana na ziemię i skuli go kajdankami. Prudniczanie mieli pokaz tego, jak należy rozprawiać się z pijanymi chuliganami, którzy chcą rządzić na naszych ulicach - pisze "Fakt".
Obsceniczne wygłupy pijących na ławce mężczyzn, którzy całowali się i sikali na oczach przechodniów, musiały bulwersować mieszkańców Prudnika (województwo opolskie). Ale gdy łobuzy skierowali wulgarne słowa i gesty w kierunku policjantów, miarka się przebrała. "Fakt" pogratulował tamtejszym mundurowym, że nie bali się spuścić bandziorom lania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama