To nie był najazd Hanów ani Hunów, choć tak przez chwilę mógł wyglądać. Na ulicach warszawskiego Ursusa pobiło się 50 Azjatów. Sprzeczka zaczęła się w autobusie, którym wracali z pracy. Bijatyka rozpętała się poza nim. Nie wiadomo, o co poszło. Policjanci nie potrafią dogadać się z Azjatami.
Azjatycka bitwa na ulicach Warszawy
Krewkich Azjatów musiała rozdzielać policja z pomocą Straży Miejskiej. Straty w ludziach? Dziewięciu rannych obcokrajowców, którzy zostali odwiezieni do szpitala. Pozostali uczestnicy bójki trafili do aresztu.
Jak poinformował Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji, awantura rozpoczęła się w autobusie, którym cudzoziemcy wracali wieczorem z pracy do hotelu. Bijatyka rozpętała się poza pojazdem.
Policja bardzo chciałaby się dowiedzieć, o co poszło. Niestety jest z tym problem, bo obcokrajowcy nie mówią po polsku. Być może część z nich udaje, by uniknąć odpowiedzialności. Ale zeznania będą składać dopiero w obecności tłumaczy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|