Nowy cennik powinien wejść w życie w przyszłym roku, jednak już teraz wiadomo, że nie uda się tego zrobić od 1 stycznia.

"UKE nie zgodził się na pierwszą wersję cennika jaką przedstawiliśmy, teraz rozmawiamy o jego zmodyfikowanej wersji" - mówi nam rzecznik Poczty Zbigniew Baranowski. "2008 rok zamkniemy ze stratą, ponad połowa placówek przynosi ubytek. Mimo to poczta musi je utrzymywać, żeby spełnić wymogi prawne. Dlatego te podwyżki są konieczne" - dodaje Baranowski.

Dodaje, że podwyżki wymusza też drożejący prąd, transport i koszty pracy. Rzecznik Poczty zapewnia też, że szykowane podwyżki to ma być tylko korekta cen rzędu kilku procent. Nieoficjalnie mówi się jednak, że ceny mogą wzrosnąc nawet o 10 proc. Tak, że za wysłanie listu zapłacimy więcej o kilkanaście groszy, a za paczkę nawet kilka złotych.

Szczegółow Poczta nie chce zdradzić. "Cennik poczty jest informacją biznesową, więc nie możemy ujawnić konkretów" - mówi nam rzecznik UKE Jacek Strzałkowski.

To ma być już druga podwyżka w ciagu ostatnich miesięcy. Ostatnia była w lipcu po tym, jak związkowki zawodowe pocztowców zagroziły strajkiem generalnym i sparaliżowaniem całego kraju. Wtedy, by zrekompensować 320 mln złotych podwyżki dla pracowników podniesiono ceny znaczków o listowych o 7,5 proc., paczek o 20 proc., a ceny przekazów pocztowych podniesiono z 4,70 zł do 5 złotych.