Październikowa noc. Spokojny, przebywający na oddziale już od miesiąca 36-letni pacjent, który na dodatek niedługo ma być wypisany ze szpitala, idzie do toalety. Po chwili wraca, zachowuje się spokojnie.
Dlaczego zaatakował? Tłumaczył, że przypominała mu matkę. Pielęgniarzom, którzy natychmiast wpadli do sali, udało się obezwładnić mężczyznę. Kobiety nie uratowano.
Biegli psychiatrzy, powołani przez Prokuraturę Okręgową w Łomży, orzekli, że chory . Wobec tego śledczy skierowali do sądu wniosek o umorzenie sprawy i ponowne umieszczenie chorego w szpitalu.
Prokuratura oczyściła też pracowników szpitala z podejrzeń, że nie dopilnowali chorego psychicznie mężczyzny i tym samym przyczynili się do śmierci pacjentki. - orzekli śledczy. Nikomu nie postawią zarzutów.