>>>Rodzina ujawni przyczynę śmierci Kamili
Zygmunt Smalcerz*: Od razu, mimo że była jeszcze małą dziewczynką, wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z wybitnym talentem. Myśleliśmy, że mamy do czynienia z przyszłą pierwszą polską
mistrzynią olimpijską w podnoszeniu ciężarów. Do sportowych sukcesów predystynowało ją właściwie wszystko: budowa ciała, szybkość, a nawet genetyka, bo przecież jej ojciec był wybitnym
sportowcem.
W jakim sensie na pewno tak, ale byłem pewien, że także i w tej dyscyplinie będzie najlepsza. Jak widać po jej sportowej karierze, nie myliłem się. Kamila wybrała młot, bo miała jedną
niesamowitą cechę: połączenie siły i znakomitej szybkości. W rzucie młotem to gwarancja sukcesu.
Jeszcze w czasach, kiedy podnosiła ciężary. Kamila miała wtedy niespełna 13 lat. W warszawskiej Ikei organizowaliśmy pokazy ćwiczeń siłowych. Kamila podnosiła określony ciężar, a
zgromadzone wokół panie miały powtórzyć jej wyczyn. Proszę sobie wyobrazić, że podrzucała 110 kilogramów jeszcze jako dziecko.
Właściwie nic poza tym, że stała się bardzo rozpoznawalna. Na organizowane z nią spotkania z dziećmi przychodziły tłumy. Cieszyła się, że w ten sposób mogła promować sport. Chciała
być wzorem dla innych i to jej się udało.
Sport był dla niej wartością samą w sobie. Ale była bardzo ambitna. Tuż przed wyjazdem do Portugalii mówiła, że ostro bierze się do roboty i ma zamiar szybko wrócić do szczytowej formy.
Rozmawialiśmy, jak ma rozwijać swoją siłę. Pytała, czy znam jakieś najnowsze metody treningów, które by mogła stosować. Jej ambicją był start na kolejnej olimpiadzie.
Absolutnie tak. Miała ogromne szanse i wyjątkowy talent.
*Zygmunt Smalcerz, sztangista i złoty medalista olimpijski z Monachium, pierwszy trener i przyjaciel Kamili Skolimowskiej