Dziennik Gazeta Prawana logo

Spadł wojskowy śmigłowiec. Pilot nie żyje

27 lutego 2009, 23:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pod Inowrocławiem (w woj. kujawsko-pomorskim) spadł wojskowy śmigłowiec Mi-24. Jeden z pilotów nie przeżył upadku helikoptera z wysokości około 200 metrów. Pozostali dwaj członkowie załogi są pod opieką lekarzy. Nic poważnego im się nie stało.

Pilot, który nie przeżył katastrofy to żołnierz z 49. Pułku Śmigłowców Bojowych z Pruszcza Gdańskiego. Specjaliści sugerują, że , czyli tym członkiem załogi, który siedzi na najniższym poziomie pokładu. Wojsko wstrzymywało się przez jakiś czas z podaniem informacji o zgonie pilota, by wcześniej powiadomić jego rodzinę.

Wojciech Łuczak, specjalista ds. lotnictwa wojskowego i redaktor naczelny "Raportu" mówił na antenie TVN24, że helikoptery szturmowe Mi-24 spadają rotując wokół swej osi. Wprawdzie mają specjalne pancerze, ale upadki z wysokości powyżej 100 metrów odkształcają konstrukcję maszyny. Choć śmigłowiec spadł z dużej wysokości, nie eksplodował. Prawdopodobnie właśnie dlatego niedokończony lot nie skończył się tragicznie dla całej trójki.

>>>Zobacz polski Mi-24 w akcji

Z wraku, który znaleziono w okolicach Szadłowic (powiat inowrocławski) technika pokładowego oraz pierwszego pilota. Obaj są już pod opieką lekarzy. Mają rozcięcia i potłuczenia. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wiadomo, że jeden z nich został przewieziony do szpitala w Toruniu.

Wojciech Łuczak powiedział na antenie TVN24, że Mi-24 jest wyjątkowo wytrzymałym śmigłowcem, bo jego pancerz wytrzymuje ostrzał z broni o dużym kalibrze. Jednak - jak dodał inny ekspert w tej samej stacji, Krzysztof Krawcewicz z "Przeglądu Lotniczego" - Krawcewicz powiedział, że oblodzenie wlotów silnika zdarza się często przy lataniu na wysokości powyżej 100 metrów. To samo zdarzyło się kilka lat temu przy awarii rządowego helikoptera Mi-8.

Helikopter Mi-24 odbywał lot szkoleniowy z Pruszcza Gdańskiego do Inowrocławia. Ćwiczyli loty nocne. Łuczak powiedział, że prawdopodobnie namierzali cele zainstalowane gdzieś w okolicach pułku w Inowrocławiu.

Rzecznik straży pożarnej, Paweł Frątczak powiedział w TVN24, że na specjalną prośbę wojska w rejon wysłano 10 ekip strażackich. W sumie helikoptera poszukiwało 60 strażaków, ale swoją drogą poszukiwania prowadziło też wojsko.

Warto wspomnieć, że w ubiegłym tygodniu w katastrofie innego śmigłowca Mi-2 - w tamtym przypadku należącego do pogotowia - zginęły dwie osoby: pilot i pielęgniarz. Tamten helikopter rozbił się pod Wrocławiem.

Mi-24 to dwusilnikowe śmigłowce bojowe produkcji radzieckiej, nazywane przez żołnierzy "latającymi czołgami". Najmniej wysłużone maszyny mają już powyżej 20 lat. Niektóre z nich trafiły do naszego wojska w latach 80. Inne - którymi wciąż latają polscy piloci - nawet dekadę wcześniej. Jednak są to śmigłowce, które cieszą się dobrą opinią i nadal są używane przez armie na całym świecie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj