. Problem jednak w tym, że .
”. Jeżeli się tworzy nowe zalecenia, należy stworzyć również warunki do ich spełnienia, a moim zdaniem takich warunków obecnie nie ma” - mówi ginekolog Grzegorz Południewski.
Rzeczywiście, zapisanie się na wizytę w poradni ginekologicznej może okazać się bardzo trudne. . A panie w szpitalnej rejestracji nawet nie słyszały o nowej ustawie. . ”Przed panią jest jeszcze 80 pacjentek, a ginekolog przyjmuje tylko dwa razy w tygodniu” - usłyszała nasza stażystka, która dzwoniła do poradni, prosząc o zapisanie jej na wizytę. Podobnie odległy termin zaoferowano jej w poradni ginekologicznej w Olsztynie.
Niepokojące się również dane z Narodowego Funduszu Zdrowia dotyczące kolejek do ginekologów. Wynika z nich, że ! To oznacza, że wiele kobiet nie ma najmniejszych szans, by dostać się do lekarza przed końcem 10. tygodnia ciąży. Zwłaszcza że o tym, iż są brzemienne, często dowiadują się dość późno.
Jest jeszcze kolejny problem: ciężarne nie mają pojęcia o nowych przepisach. Ginekolog Grzegorz Południewski przyznaje, że do tej pory żadna z jego licznych pacjentek nie poprosiła go o stosowne zaświadczenie. Na domiar wszystkiego . W ten sposób pozbawia się pacjentki możliwości korzystania z naszej pomocy” - mówi położna Ewa Janiuk.
Przyznaje jednak, że sam zamysł ustawodawców jest dobry. ”W ten sposób premiuje się troskę o własne zdrowie i odpowiedzialność za zdrowie dziecka. Becikowe nie jest dla wszystkich, chodzi o to, by rodzące się w Polsce dzieci były zdrowe i w ten sposób nie obciążały budżetu państwa” - tłumaczy położna.
Sytuację krytykuje była minister pracy i jedna z pomysłodawczyń nowego przepisu Joanna Kluzik-Rostkowska z PiS. ”Kiedy po raz pierwszy padła propozycja powiązania becikowego z dbałością o ciążę, pytałam Ministerstwo Zdrowia, czy jest odpowiednie zaplecze lekarskie. To miał być warunek. ” - twierdzi posłanka.