Dziennik Gazeta Prawana logo

Dlaczego chcemy Czesia na europosła?

1 czerwca 2009, 20:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dlaczego chcemy Czesia na europosła?
Inne
Kogo zgłaszają do europarlamentu nastolatki i na kogo głosują? "Gdyby przeanalizować ich listę kandydatów i gdyby wyrzucić z niej postaci fikcyjne, czyli wszystkich Czesiów i Shreków, to okaże się, że pozostaną głównie osoby, które są całkowicie apolityczne" - mówi DZIENNIKOWI socjolog Dominik Antonowicz.

>>>Zobacz ranking kandydatów do europarlamentu


Bo dla młodych ludzi świat polityki to świat absurdu. Gdyby przeanalizować listę kandydatów stworzoną przez młodzież i gdyby wyrzucić z niej postaci fikcyjne, czyli wszystkich Czesiów i Shreków, to okaże się, że pozostaną głównie osoby, które są całkowicie apolityczne. Wybierając Czesia jako czołowego kandydata swojej listy, młodzież po prostu obśmiewa realnych polityków. Bo nawet tacy ludzie jak Jerzy Owsiak czy Kuba Wojewódzki, którzy zajęli na niej wysokie miejsca, to przecież przedstawiciele antyestablishmentu, prześmiewcy polskiej polityki.

Wniosek nasuwa się sam: wybór młodzieży to swego rodzaju bunt przeciwko polityce. Symptomatyczne jest, że na drugim miejscu znalazł się Ędward Ącki, a więc postać stworzona właśnie po to, aby wykpić wielką politykę i sztuczność jej bohaterów. A swoją drogą premier Donald Tusk powinien być dumny ze swojego 19. miejsca i tego, że wyprzedził Jozina z Bazin. Pod warunkiem oczywiście, że za tym wysokim miejscem nie stoją jakieś młodzieżówki PO.


Młodego człowieka niełatwo nabrać. On nie łyka dyskusji o lustracji, obietnic o milionie domów. Dzieci doskonale dostrzegają całą hipokryzję tego świata. Nastolatek, który proponuje do listy kabaret Ani Mru Mru, Chucka Norrisa i teletubisia Tinky Winky daje jasny przekaz, że nie chce uczestniczyć w rozpolitykowanym i zakłamanym świecie, który zna głównie z przekazów telewizyjnych.

Jeśli więc postrzega politykę jako świat absurdu, to automatycznie biorąc udział w takiej symulacji głosowania, wybierze nie najbardziej mądrego i rzeczowego kandydata, ale właśnie najbardziej absurdalnego. To trochę jak ”Ministerstwo Śmiesznych Kroków” z Monty Pythona.


A jaki mają w tym interes? Dla komitetów wyborczych nie jest ważny czternastolatek, który pójdzie na prawdziwe wybory dopiero za kilka lat. Dla nich ważny jest tylko ten, kto pójdzie oddać głos teraz, za tydzień, w tych wyborach. I z tego punktu widzenia nie warto marnować energii na jakieś zabawy z nastolatkami. To smutne, ale niestety prawdziwe.

*Dominik Antonowicz, socjolog z UMK w Toruniu, zajmuje się m.in. socjologią polityki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj