Dziennik Gazeta Prawana logo

Vlepki - nimi też walczono z Hitlerem

8 czerwca 2009, 07:59
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Niewielkie naklejki z krótkimi napisami bądź rysunkami, czyli vlepki, można dziś spotkać niemal na każdym kroku. Ale to nie jest pomysł naszych czasów. Vlepki stosowano też podczas okupacji. Już w 1939 roku można było z nich przeczytać informację dla Niemców, że "Marszałek Piłsudski powiedziałby: A my was w dupie mamy".

Na przełomie maja i czerwca 1944 r. w wielu miejscach Warszawy można było zobaczyć między innymi vlepki poświęcone zwycięskiej bitwie pod Monte Cassino.

Pomysł umieszczania w przestrzeni publicznej, w miejscach uczęszczanych przez wiele osób niewielkich , stosowali już długo przed wybuchem II wojny światowej artyści tworzący w stylu dadaizmu.

>>>Zobacz, jak szympans depcze swastykę

Polskie podziemie jednak zaadaptowało ten pomysł do warunków okupacyjnych. W tamtych warunkach , które dało się ukryć w dłoni i niepostrzeżenie przykleić, niż rozlepianie większych i mniej poręcznych afiszy czy plakatów.

Pierwszą akcję vlepkarską w okupowanej Warszawie zorganizowała w październiku 1939 roku Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa (PLAN). Na afiszach obwieszczających utworzenie Generalnego Gubernatorstwa pojawiły się niewielkie, drukowane na ręcznej drukarence nalepki z dosadnym tekstem:

Po rozbiciu PLAN w 1940 r.oku pomysł umieszczania vlepek został wykorzystywany w akcjach Małego Sabotażu przez harcerzy z organizacji "Wawer". Miały irytować okupantów, ośmieszać tych Polaków, którzy zachowywaliby się niegodnie, a resztę podtrzymywać na duchu oraz informować ogół społeczeństwa o ważnych wydarzeniach. Pod koniec maja i na początku czerwca 1944 r. w akcji nagłaśniania zwycięskiej bitwy o Monte Cassino i udziału w niej polskiej wojska.

Od tamtych wydarzeń mija właśnie 65 lat. W stolicy doniesienia o sytuacji na frontach wojny mieszkańcy czerpali z dwóch źródeł. Pierwsze to oficjalne komunikaty Oberkommando der Wehrmacht zamieszczane w "Nowym Kurierze Warszawskim" i ogłaszane przez uliczne megafony. Warszawiacy mieli jednak do dyspozycji kilkadziesiąt tytułów prasy podziemnej z "Biuletynem Informacyjnym" na czele.

O wielomiesięcznych szturmach alianckich na słynne klasztorne wzgórze donoszono z obu stron. "Na froncie Cassino rozgorzała gwałtowna bitwa" - taki tytuł ukazał się na pierwszej stronie "NKW" 14 maja 1944 roku. Był to jeden z pierwszych tekstów prasowych, w których padła ta nazwa. Charakterystyczne było jednak to, iż w komunikatach niemieckich przemilczano udział Polaków w walkach. Wymieniano w nich jedynie Anglików i Amerykanów.

"Cassino, na które Anglo-Amerykanie nacierają bezskutecznie od wielu miesięcy przy użyciu znacznych sił, opróżniono bez walk ubiegłej nocy na rzecz innego stanowiska ryglowego, położonego dalej z tyłu, a umożliwiającego oszczędzanie sił - pisano w tej samej hitlerowskiej gadzinówce w piątek 19 maja 1944 roku.

Tego samego dnia jednak , w której wygłoszono pierwszy polski komunikat wojenny donoszący o zdobyciu przez żołnierzy II korpusu niemieckich pozycji w ruinach klasztoru. "W ciągu popołudnia 17 maja oraz w nocy z 17 na 18 maja oddziały polskiego korpusu we Włoszech przełamały całkowicie obronę nieprzyjaciela kompleksu wzgórz Monte Cassino, San Angelo i wzgórz 563 i 569 oraz odparły szereg zaciekłych przeciwnatarć nieprzyjaciela, które były wspierane koncentrycznym ogniem artylerii i moździerzy. Pobity nieprzyjaciel usiłował przerwać się z rejonu klasztoru i miasta Monte Cassino. " - brzmiała pierwsza znana w okupowanej stolicy wieść o bitwie pod Monte Cassino.

Komunikat ten był w stolicy doskonale słyszany. Nic też dziwnego, iż już . Poza tym w wielu miejscach całej Warszawy pojawiły się ponadto napisy sławiące to wydarzenie.

"" - pisał Władysław Bartoszewski w swojej książce "1859 dni Warszawy". Podobną akcję vlepkową przeprowadzono w innych miastach Polski, m.in. w Kielcach.

Przy okazji warto też wspomnieć o tym, że stolica dość szybko zapoznała się ze , napisaną jeszcze podczas trwania walk. I mimo iż jej pierwsze oficjalne wydania - anonimowe - ukazały się w Warszawie dopiero po wojnie, to w niektórych relacjach pojawiają się wzmianki, iż . I za każdym razem zbierały wielkie oklaski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj