"Antychrześcijański", "makabryczny" i "pornograficzny" - to tylko niektóre określenia filmu Larsa Von Triera pt. "Antychryst". Z resztą sam reżyser nie kryje, że produkcja ociera się o pornografię. "Porno to gatunek filmowy. Moim zdaniem nie taki łatwy do zrobienia, jak nam się wydaje. . To jeszcze nie jest mój pornos, ale wciąż o nim myślę" - mówi DZIENNIKOWI Lars Von Trier.
", który dublował intymne części ciała Willema Dafoe. Kiedy kręciliśmy scenę, w której ma wytrysk, mieliśmy zabawny incydent. Facet siedział 15 minut pokoju, onanizował się, 80 osób oglądało go na monitorach, on się onanizował, ale nic się nie działo. (...) Wszedłem do jego pokoju i zapytałem: „O co chodzi?”, a on na to, że w filmie porno reżyser daje sygnał, że już może być wytrysk, bez jego komendy się tego nie robi. Teraz wiem już, że jak będę chciał nakręcić pornosa, - opowiada Von Trier.
"Potwierdzam, że Instytut współfinansował produkcję. Na wniosek firmy Zentropa Polska przeznaczyliśmy na ten cel 1,007 mln zł" - mówi Anna Godzisz, rzecznik PISF.
Według tzw. priorytetu V mówiącego o koprodukcjach mniejszościowych Instytut może dofinansowywać także filmy zagraniczne z polskim udziałem. Co roku przeznacza pieniądze na kilkanaście takich produkcji. Kto decyduje na jakie? "Z grona ponad 300 ekspertów, ludzi kina, reżyserów, krytyków jest losowany skład komisji oceniającej złożone projekty. ” - mówi Godzisz.
Te tłumaczenia nie przekonują Tomasza Teluka z Instytutu Globalizacji: "Polski Instytut Sztuki Filmowej powstał, aby promować polskie kino, wspierać debiutantów i dbać o rozwój artystyczny rodzimych twórców młodego pokolenia. Dokładanie się do filmu znanego z nazwiska reżysera filmu produkowanego przez jego prywatną firmę, wybiega poza ramy działania tej placówki i jest daleko idącym nadużyciem.
" - napisał Teluk w specjalnym oświadczeniu.