Chodzi o odpowiedź wiceministra infrastruktury, Tadeusz Jarmuziewicz, na interpelację posła Grzegorza Raniewicza. Minister powołując się na badania Instytutu Transportu Samochodowego i prof. Wojciecha Żagana z Politechniki Warszawskiej stwierdził, że od marca do sierpnia 2008 w porównaniu z tym samym okresem 2006 r. (gdy nie było obowiązku jazdy na światłach)
Odpowiedź ta oburzyła ludzi z inicjatywy "Stop światłom!", którzy twierdzą, że Jarmuziewicz manipuluje danymi albo nawet celowo kłamie. Oszustwo ma polegać na pominięciu danych z 2007 roku. Tymczasem argumentem za wprowadzeniem przepisu miały być prognozy o 20 proc. spadku liczby wypadków.
Czy zatem obowiązek zapalania świateł, to tylko Inicjatywa "Stop światłom" powołuje się na badania prof. Ernsta Pflegera, który dowodzi, że Na tej podstawie rząd Austrii zniósł obowiązek całodobowej jazdy na światłach, coraz częściej o wycofaniu się z przepisu mówi się w całej UE.
Tym bardziej, że przepis oznacza gigantyczne koszty i straty dla środowiska. " - czytamy w interpelacji posła Raniewicza.
Inicjatywa "Stop światłom!" wysłała do premiera Donalda Tuska skargę na ministra Jarmuziewicz. Jeśli zostanie odrzucona, zapowiadają skierowanie sprawy do prokuratury.