To cud, że nikt nie zginął. Wszystko zdarzyło się przy stacji Katowice Ligota w piątkowy wieczór, 17 pażdziernika. Na szczęście pociąg Intercity Warszawa - Bielsko-Biała nie poruszał się szybko i siła uderzenia w tył osobowego składu jadącego z Katowic do Żywca nie była duża. Żaden z pociągów nie wypadł z torów, ale . .
Od początku przypuszczano, że zawinił człowiek. Potwierdziła to katowicka prokuratura i w środę oskarżyła o spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym
Okazało się, że młodsza dyżurna . "I karta jej tak dobrze szła, że się zagapiła" - mówi "Gazecie Wyborczej" .
. Miała około 2 promili w wydychanym powietrzu.
Andżelika W. przyznała się do winy i wyraziła skruchę. Jej starsza koleżanka odmówiła składania wyjaśnień. . W PKP oczywiście już dawno nie pracują.