Ich walka ciągnęła się od blisko ćwierć wieku. Wszystko zaczęło się , kiedy w pobliżu mieszkania państwa Kaniów powstała zajmująca się obróbką i skrawaniem metali. Po raz pierwszy małżeństwo na hałas i zanieczyszczenia z fabryki . Już rok później uznano, że spółdzielnia utrudnia swoim sąsiadom życie i ma czas do 1995 roku na zakończenie lub zmianę działalności, tak by poziom hałasu zmalał.
Wyznaczony termin minął, a fabryka nadal działała. Dlatego . Jednak straż pożarna i inspekcja sanitarna uznały wówczas, że... nie ma podstaw do zamknięcia fabryki i że może ona działać dalej.
Kaniowie nie poddali się. Dzięki ich interwencjom w 1997 roku rejonowy inspektor ochrony środowiska potwierdził, że poziom hałasu przekracza dopuszczalne normy. Mimo to sprawa dalej była odwlekana. Dopiero .
>>>Wygrała z TVP przed Trybunałem w Strasburgu
Po 19 latach użerania się z urzędnikami małżeństwo poskarżyło się na przewlekłość postępowania do Strasburga. W ramach zadośćuczynienia za straty moralne . Trybunał uznał, że mają rację, a Polska naruszyła gwarantującą każdemu rozpatrzenie sprawy w rozsądnym terminie. Kaniowie dostali 7 tysięcy euro odszkodowania.