Wreszcie skończy się w parlamencie beztroskie życie imprezowicza, byłego trenera reprezentacji kadry narodowej, Janusza Wójcika. Pijackimi ekscesami posłów z Komisji Kultury Fizycznej i Sportu zajmie się Prezydium Sejmu - takie są wyniki publikacji w "Faktu".
Jeśli doniesienia "Faktu" się potwierdzą, wobec posłów zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje - zapowiada dziś w gazecie Marek Jurek, marszałek Sejmu.
Prezydium Sejmu postanowiło wieczorem, że wyśle pismo do przewodniczących komisji z przypomnieniem, że na wyjazdowych posiedzeniach komisji obowiązuje zakaz picia alkoholu. Marszałkowie rozmawiali też na temat wymiany kierownictwa komisji kultury fizycznej i sportu.
I nie ma się co dziwić ostrej reakcji. Podczas libacji pod przywództwem Wójcika omal nie doszło do śmierci człowieka - spity protokolant o mało co nie wpadł do pobliskiego jeziora.
Ale to nie pierwsza taka biba Wójcika, w styczniu jechał pijany samochodem, a już w marcu jego komisja szalała w hotelowym barze w Szczyrku:" To kolejna kompromitacja Janusza Wójcika. Powinien sam ustąpić z funkcji szefa komisji" - mówi zażenowany zachowaniem Wójcika wicemarszałek Sejmu Wojciech Olejniczak.
Ale na to, że Janusz Wójcik ujmie się honorem, nie ma co liczyć. Nie tylko, że nie widzi powodu do dymisji, to jeszcze niczego złego w swoim balowaniu:" "Naprawdę nie mam sobie nic do zarzucenia" - usłyszeliśmy od niego.
I widać, że jego obłuda nie zna granic, bo do tego firmuje swoją twarzą akcję "Lato bez procentów", w której poucza młodzież, jak to alkohol szkodzi na zdrowie.
Za pijaństwo Wójcika oberwą wszyscy posłowie. Wczoraj prezydium Sejmu wysłało do nich pismo, które miało odświeżyć im pamięć i przypomnieć, że na wyjazdach sejmowych obowiązuje zakaz spożywania napojów wyskokowych. Wolno im tylko wypić symboliczną lampkę wina, ale oni z reguły na niej nie kończą, a dopiero się rozkręcają.
Prezydium Sejmu postanowiło wieczorem, że wyśle pismo do przewodniczących komisji z przypomnieniem, że na wyjazdowych posiedzeniach komisji obowiązuje zakaz picia alkoholu. Marszałkowie rozmawiali też na temat wymiany kierownictwa komisji kultury fizycznej i sportu.
I nie ma się co dziwić ostrej reakcji. Podczas libacji pod przywództwem Wójcika omal nie doszło do śmierci człowieka - spity protokolant o mało co nie wpadł do pobliskiego jeziora.
Ale to nie pierwsza taka biba Wójcika, w styczniu jechał pijany samochodem, a już w marcu jego komisja szalała w hotelowym barze w Szczyrku:" To kolejna kompromitacja Janusza Wójcika. Powinien sam ustąpić z funkcji szefa komisji" - mówi zażenowany zachowaniem Wójcika wicemarszałek Sejmu Wojciech Olejniczak.
Ale na to, że Janusz Wójcik ujmie się honorem, nie ma co liczyć. Nie tylko, że nie widzi powodu do dymisji, to jeszcze niczego złego w swoim balowaniu:" "Naprawdę nie mam sobie nic do zarzucenia" - usłyszeliśmy od niego.
I widać, że jego obłuda nie zna granic, bo do tego firmuje swoją twarzą akcję "Lato bez procentów", w której poucza młodzież, jak to alkohol szkodzi na zdrowie.
Za pijaństwo Wójcika oberwą wszyscy posłowie. Wczoraj prezydium Sejmu wysłało do nich pismo, które miało odświeżyć im pamięć i przypomnieć, że na wyjazdach sejmowych obowiązuje zakaz spożywania napojów wyskokowych. Wolno im tylko wypić symboliczną lampkę wina, ale oni z reguły na niej nie kończą, a dopiero się rozkręcają.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl