Protestujący nie reagują na żadne prośby i groźby. Co więcej, do strajku dołączają następne szpitale. Wczoraj protest rozpoczął kolejny śląski szpital pediatryczny, dziś łódzki szpital MSWiA, a w poniedziałek strajkować będą jeszcze placówki z regionu świętokrzyskiego. Na szczęście świętokrzyscy medycy są bardziej ludzcy niż ich koledzy ze Śląska. Obiecali, że ze strajku wyłączą oddziały dla chorych na raka, dziecięce i poradnie dla kobiet w ciąży.
Wszyscy strajkujący domagają się natychmiastowej podwyżki płac o 30 proc. i stuprocentowej podwyżki od nowego roku. Mimo że rząd obiecał przeznaczyć na służbę zdrowia większe nakłady, lekarzom to nie wystarcza.
Dziś posunęli się nawet do tego, że napisali list do Benedykta XVI z błaganiem o pomoc. Skarżą się w nim papieżowi, że rząd ignoruje ich problemy i tłumaczą, że strajk jest jedynym wyjściem.
Postawę medyków zdecydowanie potępił rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski. "To nieetyczne! Protestujcie, ale nie zostawiajcie chorych bez pomocy" - zaapelował.
Stowarzyszenie Pacjentów Primum Non Nocere ostrzega, że protesty lekarzy zagrażają zdrowiu pacjentów. Przewodniczący Stowarzyszenia Adam Sandauer podkreśla, że żądania większych wydatków na ochronę zdrowia są słuszne, ale nie może się to odbywać kosztem chorych.
Z kolei senat jednej z największych polskich uczelni, Śląskiej Akademii Medycznej, poprosił lekarzy, żeby choć trochę ustąpili i złagodzili akcję w szpitalach pediatrycznych.
Politycy PiS, m.in. wiceminister zdrowia Bolesław Piecha, oskarżają lekarzy, że za buntem stoją koncerny farmaceutyczne. A wojewodowie na polecenie resortu zdrowia sprawdzają, czy strajki są legalne. Ci, którzy nie dopełnili formalności przy organizacji protestów, będą musieli tłumaczyć się przed prokuratorem. Dodatkowo, strajkującymi w szpitalu MSWiA w Łodzi zajmie się szef resortu Ludwik Dorn. Minister kazał nawet opracować analizę na wypadek konieczności likwidacji placówki.
Lekarze nie ustępują. Rzecznik praw obywatelskich potępia strajki i apeluje, żeby lekarze nie zostawiali chorych bez opieki. A ci nie dość, że są głusi na prośby, to jeszcze postanowili poskarżyć się na swój los papieżowi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama