Dziennik Gazeta Prawana logo

Skandalicznie niskie odszkodowanie

12 października 2007, 11:33
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Samochód Janusza Kuliga został rozstrzaskany dwa lata temu przez pędzący pociąg, bo dróżniczka nie opuściła zapór. Rajdowiec ginął w mekach, wśród zgrzytu żelastwa rozpędzonej lokomotywy. Wdowa, Agnieszka Kulig, bezskutecznie próbowała wywalczyć odszkodowanie od PKP. Ona i jej córki - dziewięcioletnia Paulinka i dwuletnia Julka - żyły z niewielkiego zasiłku po rajdowcu. Dopiero gdy skierowała sprawę do sądu, PKP zaproponowały rentę dla córek. Dwie śmieszne kwoty - w sumie 750 złotych.
Pani Agnieszka nie mogła się zgodzić na taką jałmużnę, dlatego wniosła sprawę do sądu i zażądała większej sumy.

Przed procesem PKP zgodziły się wypłacić jednorazowe odszkodowanie w wysokości 300 tysięcy złotych. Dróżniczka, która doprowadziła do tragedii, została skazana na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Zakazano jej też zajmowania stanowisk związanych z bezpieczeństwem.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj