Pani Agnieszka nie mogła się zgodzić na taką jałmużnę, dlatego wniosła sprawę do sądu i zażądała większej sumy.
Przed procesem PKP zgodziły się wypłacić jednorazowe odszkodowanie w wysokości 300 tysięcy złotych. Dróżniczka, która doprowadziła do tragedii, została skazana na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Zakazano jej też zajmowania stanowisk związanych z bezpieczeństwem.
Samochód Janusza Kuliga został rozstrzaskany dwa lata temu przez pędzący pociąg, bo dróżniczka nie opuściła zapór. Rajdowiec ginął w mekach, wśród zgrzytu żelastwa rozpędzonej lokomotywy. Wdowa, Agnieszka Kulig, bezskutecznie próbowała wywalczyć odszkodowanie od PKP. Ona i jej córki - dziewięcioletnia Paulinka i dwuletnia Julka - żyły z niewielkiego zasiłku po rajdowcu. Dopiero gdy skierowała sprawę do sądu, PKP zaproponowały rentę dla córek. Dwie śmieszne kwoty - w sumie 750 złotych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama