Zimno i deszcz zrobiły swoje. Benedykt XVI po czterech dniach pielgrzymki nabawił się potężnego kataru. Podczas spotkań z wiernymi nie rozstawał się z chustką do nosa. Tak było również dzisiaj, w czasie mszy na krakowskich Błoniach.
Pogoda spłatała głowie Kościoła nie lada figla. Niemal przez całą pielgrzymkę po naszym kraju Benedyktowi XVI towarzyszyło zimno i deszcz, a słońce pojawiało
się bardzo rzadko.
Nic dziwnego, że mieszkający od wielu lat w słonecznych Włoszech papież stale ma przy sobie chusteczkę do nosa i często musi z niej korzystać.
Ale z drugiej strony, przygotowujący pielgrzymkę do Polski dostojnicy z Watykanu powinni byli przewidzieć kaprysy pogody i zapakować papieżowi cieplejsze szaty.
Nic dziwnego, że mieszkający od wielu lat w słonecznych Włoszech papież stale ma przy sobie chusteczkę do nosa i często musi z niej korzystać.
Ale z drugiej strony, przygotowujący pielgrzymkę do Polski dostojnicy z Watykanu powinni byli przewidzieć kaprysy pogody i zapakować papieżowi cieplejsze szaty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|