Chcieli 300 tys. zł, a będą mieli więzienne prycze i ohydne jedzenie. Agnieszka została porwana sprzed szkoły. Przez telefon jeden z bandytów powiedział jej rodzicom, że jeśli nie dostanie pieniędzy, dziewczyna zginie. Pogróżki nagrali policjanci. Taśma trafiła do laboratorium. I wtedy okazało się, że przestępcy dzwonią znad wody. Zdradziły ich głośno kumkające żaby!

Rodzice Agnieszki natychmiast przypomnieli sobie o dawnym znajomym Krzysztofie B. Mężczyzna miał domek letniskowy nad stawem. To właśnie w tej daczy odnaleziono przykutą kajdankami do łóżka Agnieszkę. Jak pisze "Słowo Polskie-Gazeta Wrocławska", ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewali porywacze, to policja pod ich drzwiami w tak rekordowym czasie!