Żołnierze po amfie biegają z karabinami w rękach po jednostkach wojskowych w całej Polsce. Naćpani kierują czołgami i pełnią warty z ostrą bronią. Zatrzymano już 50 dilerów sprzedających dragi naszej armii!
Szefowie wojska są przerażeni. "To niemożliwe, żeby tacy ludzie mieli dostęp do broni" - łapią się za głowę w MON.
I nic dziwnego, że się boją. Chłopaki sprzedawali nawet trotyl i granaty, żeby dostać swoją działkę. W armii w zasadzie już wszyscy jadą na narkotykach. Trawka uspokaja, a oni chcą poczuć się jak Rambo. Broni mają więcej przecież niż sam Sylvester Stallone.
Ręce załamują też wojskowi socjologowie. "To prawdziwa plaga, nie wiemy, jak z tym walczyć" - przyznają z rozbrajającą szczerością.
Jeszcze dziesięć lat temu nie było problemu. Dziś amfetamina jest tania i jest jej pełno. Badania wskazują, że z narkotykami zetknął się co piąty poborowy.
I nic dziwnego, że się boją. Chłopaki sprzedawali nawet trotyl i granaty, żeby dostać swoją działkę. W armii w zasadzie już wszyscy jadą na narkotykach. Trawka uspokaja, a oni chcą poczuć się jak Rambo. Broni mają więcej przecież niż sam Sylvester Stallone.
Ręce załamują też wojskowi socjologowie. "To prawdziwa plaga, nie wiemy, jak z tym walczyć" - przyznają z rozbrajającą szczerością.
Jeszcze dziesięć lat temu nie było problemu. Dziś amfetamina jest tania i jest jej pełno. Badania wskazują, że z narkotykami zetknął się co piąty poborowy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl