Jolanta Kwaśniewska zaprzeczyła, że jej mąż jako prezydent wywierał naciski na Ministerstwo Zdrowia, by nie rezygnowało ze współpracy z laboratorium. Bo resort od początku uważał, że fabryka to chybiona inwestycja. Naciski były - twierdził tymczasem w 2004 roku były minister zdrowia Mariusz Łapiński. Według niego - w grupie, która wywierała presję na resort zdrowia, byli: Aleksander Kwaśniewski, szef Kancelarii Prezydenta Marek Ungier, szef Kancelarii Premiera Marek Wagner oraz szef UOP Zbigniew Siemiątkowski.
Prokuratorzy pytali Jolantę Kwaśniewską o powiązania spółki LFO z jej fundacją "Porozumienie bez barier". Była prezydentowa zaprzeczyła, by LFO kiedykolwiek przekazywało pieniądze na jej fundację. Potwierdziła natomiast, że LFO przelało 70 tys. zł na konto agencji reklamowej, która promowała jedną z kampanii dobroczynnych "Porozumienia bez barier".
Afera z mieleckim Laboratorium Frakcjonowania Osocza zaczęła się w 1997 roku. Spółka LFO wzięła na budowę gigantyczny kredyt, 32 mln dolarów, gwarantowany częściowo przez rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Zamiast fabryki, powstały jednak dwie hale. A laboratorium nigdy nie ruszyło.
W tarnobrzeskiej prokuraturze, jako świadek w aferze Laboratorium Frakcjonowania Osocza, zeznawała wczoraj Jolanta Kwaśniewska. Po przesłuchaniu prokuratorzy mogli się czuć zawiedzeni. Była prezydentowa nic nowego nie powiedziała. Albo broniła swojego męża, albo też zasłaniała się lukami w pamięci. A na aferze LFO Skarb Państwa stracił 21 milionów złotych!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama