Lubisz wakacje nad ukochanym Bałtykiem? No to teraz wydasz tam znacznie więcej! Powód? Wszyscy, którzy chcą pracować, wyjechali na saksy i nie ma komu smażyć ryb i nalewać piwa w barach. Czekają cię gigantyczne kolejki i ceny z sufitu. A z powodu braku rąk do pracy wiele lokali zaoferuje tylko klamki do pocałowania.
Jeśli ktoś miał pięciu pracowników, teraz jednego, to łatwo sobie wyobrazić różnicę w jakości obsługi. "To już nie kłopoty, to dramat" - alarmują
właściciele małych gastronomii.
Czekałeś na rybkę 20 minut? Zapomnij o dobrych czasach. Teraz poczekasz minimum godzinkę, a spocony pracownik i tak jej niedosmaży. Błądzić będziesz kilometrami między zatłoczonymi lokalami i ze zdziwieniem zobaczysz zabite dechami swoje ulubione bary.
Jak wybrzeże długie i szerokie brakuje kucharzy, kelnerów i amatorów zmywaka. W miejscowych urzędach pracy zalegają oferty zatrudnienia z pensjonatów i hoteli.
W Słupsku na kilkanaście tysięcy ofert pracy zgłosiło się... kilkadziesiąt osób!
Czekałeś na rybkę 20 minut? Zapomnij o dobrych czasach. Teraz poczekasz minimum godzinkę, a spocony pracownik i tak jej niedosmaży. Błądzić będziesz kilometrami między zatłoczonymi lokalami i ze zdziwieniem zobaczysz zabite dechami swoje ulubione bary.
Jak wybrzeże długie i szerokie brakuje kucharzy, kelnerów i amatorów zmywaka. W miejscowych urzędach pracy zalegają oferty zatrudnienia z pensjonatów i hoteli.
W Słupsku na kilkanaście tysięcy ofert pracy zgłosiło się... kilkadziesiąt osób!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|