Prokuratura Rejonowa w Radomiu oskarżyła Leszka Sułka o zniewagę policjantów. Grozi mu rok więzienia.
Jesienią zeszłego roku drogówka zobaczyła opla jadącego, jakby cała droga należała do niego. Zmuszał kierowców z przeciwka do ucieczki na pobocze, ścigał się z innymi autami na przejściu dla pieszych.
Gdy policjanci w końcu zatrzymali opla, jego kierowca, jaśnie pan poseł, wrzeszczał na nich i wyzywał od baranów. Następnie popukał się palcem w głowę i spokojnie odjechał. Policjanci nie zdążyli nawet sprawdzić czy coś pił.
Prokurator zażądał od ministra sprawiedliowści i Sejmu uchylenia furiatowi immunitetu. Najpierw Sułek próbował się bronić, ale w końcu sam się go zrzekł.
"Powinniście się leczyć. Powinienem postrącać wam te czapki z głów. Teraz wam pokażę, barany" - tak po chamsku zwrócił się Leszek Sułek z Samoobrony do policjantów z drogówki w Radomiu. W końcu tylko jechał jak wariat. Jak oni śmieli go zatrzymywać? Ale na szczęście już Sułek został sprowadzony na ziemię. Stracił immunitet posła i czeka go proces.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama