Noworodki z warszawskiego szpitala Dzieciątka Jezus to kolejne ofiary śmiertelnej choroby. Przed nimi, w tym roku, zmarło już dwoje maluchów. Ofiar mogło być o wiele więcej!
W kwietniu sepsa zabiła w szpitalu im. Batorego w Wałbrzychu 13-miesięczną Amelkę. Sytuacja była podobna, jak ta w Warszawie. Tam również rodzice oskarżyli
szpital o niedbałość. Tak samo zareagowali też lekarze. Stwierdzili, że dziecka nie można było uratować. Niespełna miesiąc później sepsa zabiła 11-letniego Mateusza z Krapkowic na
Opolszczyźnie. Chłopiec zranił się w brzuch po upadku z roweru. Bakteria, która była wcześniej w płucach dziecka, pod wpływem urazu zaczęła się rozmnażać. W końcu - zabiła...
Z objęć choroby uwolnił się 14-letni niesłyszący Dominik z Nowego Dworu. Trafił do szpitala w maju. Był nieprzytomny. Miał wysoką gorączkę. Dusił się. A jeszcze dwa dni wcześniej był w szkole! Nic nie wskazywało na to, że w chwilę później trafi do szpitala w tak ciężkim stanie. Na szczęście Dominik okazał się silniejszy od zabójczej bakterii.
Najgłośniej o chorobie było jednak w marcu. Sepsa dopadła czterech młodych, zdrowych żołnierzy z jednostki w Skwierzynie. Ich dowódcy twierdzili, że przyczyną zakażenia był zbyt duży wysiłek i wiosenne przesilenie. Kilkanaście dni później wyszło jednak na jaw, że skwierzyńska baza od lat miała problemy z sepsą, które skrzętnie ukrywała przed światem! W zeszłym roku cudem uniknął tam śmierci 21-letni Przemek Pankowski. Do tej pory na nogach ma pochorobowe wrzody.
Z objęć choroby uwolnił się 14-letni niesłyszący Dominik z Nowego Dworu. Trafił do szpitala w maju. Był nieprzytomny. Miał wysoką gorączkę. Dusił się. A jeszcze dwa dni wcześniej był w szkole! Nic nie wskazywało na to, że w chwilę później trafi do szpitala w tak ciężkim stanie. Na szczęście Dominik okazał się silniejszy od zabójczej bakterii.
Najgłośniej o chorobie było jednak w marcu. Sepsa dopadła czterech młodych, zdrowych żołnierzy z jednostki w Skwierzynie. Ich dowódcy twierdzili, że przyczyną zakażenia był zbyt duży wysiłek i wiosenne przesilenie. Kilkanaście dni później wyszło jednak na jaw, że skwierzyńska baza od lat miała problemy z sepsą, które skrzętnie ukrywała przed światem! W zeszłym roku cudem uniknął tam śmierci 21-letni Przemek Pankowski. Do tej pory na nogach ma pochorobowe wrzody.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|