Ulice Bagdadu spłynęły krwią kobiet i dzieci! Ludzie oddawali szyickim oprawcom swoje dokumenty, a ci wybierali wśród nich sunnickie nazwiska i właścicieli na miejscu mordowali. Od czasu gdy Irak znajduje się pod kontrolą amerykańskich żołnierzy, nie było równie krwawej masakry wywołanej konfliktem sunnicko-szyickim. W ciągu kilku godzin w różnych częściach stolicy zastrzelono prawie 40 osób, w większości kobiety i dzieci.
Udający iracką policję napastnicy zatrzymywali przechodniów i samochody. Mając ich dokumenty, sprawdzali, czy są sunnitami czy szyitami. Tych ostatnich puszczano
wolno, pozostałych mordowano. W ciągu ostatnich miesięcy zabito w ten sposób kilkuset Irakijczyków. Nigdy dotąd nie było aż tak wielu ofiar w jednym miejscu.
Strach paraliżuje słabiej zorganizowanych sunnitów, którzy gotowi są na wiele, by zachować życie. Wielu z nich rezygnuje na przykład z własnego imienia, jeżeli należy ono do tych, które typowe są dla ich wyznania. Szaleństwu nie widać końca...
Strach paraliżuje słabiej zorganizowanych sunnitów, którzy gotowi są na wiele, by zachować życie. Wielu z nich rezygnuje na przykład z własnego imienia, jeżeli należy ono do tych, które typowe są dla ich wyznania. Szaleństwu nie widać końca...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|