Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyzyskiwani Polacy nie chcą wracać z Włoch!

13 października 2007, 16:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W głowie sie nie mieści! Większość Polaków, którzy we Włoszech przeszli piekło, nie chce wracać do kraju! Niezrażeni pracownicy niewolniczej plantacji, którzy byli więzieni, bici, a nawet gwałceni, teraz zamierzają szukać nowego zajęcia - donosi DZIENNIK. Chcą zarobić i z pełnym portfelem wrócić do rodzin.

Do kraju zamierza wrócić tylko 20 osób z ponad stu uwolnionych przez włoskich karabinierów. "To ci, którzy byli tu najkrócej, reszta szuka we Włoszech swojej nowej szansy"- mówi DZIENNIKOWI polski dyplomata, opiekujący się uwolnionymi z obozu pracy. Polacy, którzy niewolniczo pracowali dłużej, liczą, że teraz karta się odwróci. Próbują znaleźć nową, dobrze płatną pracę i odbić się od dna, na jakim się znaleźli. Nie chcą nawet pomocy polskiej ambasady. Są pewni, że poradzą sobie sami.

Ci z poniżanych i wykorzystanych Polaków, którzy zdecydowali się wrócić, ciągle boją się opowiadać o tym, co spotkało ich na włoskiej plantacji. "Od pilnujących słyszeli: Zaj...my was, jeśli będziecie fikać" - mówi dalej polski dyplomata. O swoim dramacie odważyła się opowiedzieć tylko dwójka wykorzystywanych Polaków. "Brud, nieludzkie warunki. Spaliśmy w jakimś chlewie przerobionym na mieszkanie. Nie mieliśmy prądu. Szczury to była codzienność" - opowiada załamany Marcin. Najgorsi byli Włosi. Byli gorsi od naszych. Nasi nadzorcy krzyczeli, bili, zabierali pieniądze. Ale na polu rządzili Włosi. Jeden dobierał się do mnie. Poprosiłam kolegę, by mnie obronił. Wtedy Włoch zaczął go prześladować" - dodaje Kasia.

Ich dalsza relacja jest równie wstrząsająca. Wstawali o 3.30, by półtorej godziny później harować ciężko przy zbiorze pomidorów, cukinii i winogron. Przez cały dzień nie dostawali wody. Za spóźnienie można było oberwać od nadzorców.

Policja zatrzymała już ok. 30 gangsterów, którzy organizowali w Polsce handel ludźmi, a następnie pilnowali niewolników we Włoszech. Dowody zebrane przez włoskich karabinierów są tak mocne, że powinni trafić za kratki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj