Afrykańskie dzieci lepiące bałwana. Miliony ludzi i zwierząt umierających z pragnienia na kontynentach, gdzie nigdy wody nie brakowało. A w tym samym czasie inne miliony topiące się w powodziach tam, gdzie wody nigdy nie było! Pożary trawiące tysiące pól i lasów. To nie pojawiło się chyba w najczarniejszych scenariuszach.
Jeszcze dwadzieścia lat temu to było nie do pomyślenia. Przez ostatnie lata anomalie pogodowe są za to na porządku dziennym. Co kilka dni słyszymy o zabójczych powodziach, trzęsieniach ziemi, tsunami, tajfunach, suszach i upałach zabijających życie na całym świecie. I wszystkie znaki na niebie i ziemi świadczą o tym, że będzie coraz gorzej. Ludzie swoimi zaniedbaniami i brakiem poszanowania dla środowiska naturalnego chyba mocno zdenerwowali naturę.
Czyżby nadchodził koniec świata?