Okazuje się, że czytanie chorym w śpiączce jest nie tylko sposobem na przetrwanie trudnych chwil dla bliskich. Może też uzdrawiać. Dowodzi tego przykład Piotra. Nie pamięta momentu, kiedy przyczepa ciągnika przygniotła go do muru. Pamięta za to doskonale, co działo się potem, gdy wszyscy myśleli, że nie ma już nadziei.
"Słyszałem wolontariuszy, jak czytali mi książki o Harrym Potterze" - opowiada "Faktowi" Piotr, który ostatnie dwa lata spędził na łóżku w toruńskim hospicjum. Wreszcie wiosną chłopak się poruszył i złapał pielęgniarkę za rękę.
Teraz rodzina już żartuje. Wzruszona siostra opowiada o pierwszej prośbie brata. "Chciał, by skończyć z historiami małego czarodzieja i poczytać mu wiadomości sportowe" - uśmiecha się.
Jednak do zupełnego wyzdrowienia dużo brakuje. "Fakt" apeluje, by pomóc rodzinie chłopca - jego rodzice są byłymi pracownikami PGR-ów. Pieniądze można wpłacać na konto Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Toruniu (14124040091111001004893016) z dopiskiem: "na rehabilitację Piotra Muchy".