Bliscy Stanisława Alota odetchnęli z ulgą. Jego życiu nic nie grozi. Poszukiwany przez rodzinę były prezes ZUS jest w szpitalu. Okazało się, że samochód, którym wracał do domu, miał wypadek.
Rodzina Alota przeżyła chwile grozy. We wtorek w nocy były prezes ZUS wyjechał do Warszawy. Kilka godzin później zadzwonił do żony, że może się go spodziewać z powrotem w środę po południu. I ślad się urwał.
Alot nie pojawił się w domu w Rzeszowie ani nie skontaktował się z rodziną. O zaginięciu byłego szefa ZUS policja dowiedziała się w czwartek. Tylko dzięki mediom udało się ustalić, że trafił do jednego z mazowieckich szpitali.
Przed Sądem Rejonowym Warszawa-Mokotów od października ubiegłego roku toczy się proces, w którym m.in. Alot jest oskarżony o niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień przy komputeryzacji ZUS. Grozi mu za to nawet do trzech lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|