Zginął pod kopytami własnych zwierząt. 57-letni rolnik poszedł na pole, żeby nakarmić byki. Nagle zwierzęta go zaatakowały.
Mężczyzna zaatakowany przez pięć rozjuszonych byków nie miał szans na przeżycie. Gdy na miejsce tragedii przyjechała policja, zwierzęta nie pozwoliły nawet podejść do zmasakrowanego ciała. Otoczyły ofiarę i nie chciały od niej odejść.
Rozwścieczone zwierzęta udało się rozpędzić dopiero z pomocą straży pożarnej, która polewała je ostrym strumieniem wody. Teraz zajmie się nimi weterynarz. Prawdopodobnie byki
zostaną uśpione.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|