O Adamie Rapackim stało się głośno trzy lata temu. To on sprzeciwił się ukryciu tego, że politycy SLD ostrzegli bandytów przed zatrzymaniem (tzw. afera starachowicka). Za karę przestał
być zastępcą komendanta głównego policji. "Jego sukcesem jest też rozbicie mafii pruszkowskiej oraz pierwsze, wielkie śledztwa dotyczące przestępczości gospodarczej"
- wylicza oficer z komendy głównej.
Po ostatnich wyborach Rapacki został szefem małopolskiej policji. Wkrótce potem podpisał pozwolenie na broń dla Adama B., pseudonim Goebbels. "Pomagał policji, nie był karany, a na
jego życie czyhali bandyci" - tłumaczył generał. Miesiąc temu Goebbels zabił z tej broni dwoje ludzi, a potem się zastrzelił.
"Nie było żadnych nacisków ze strony polityków" - zapewnia komendant główny policji Marek Bieńkowski, mówiąc o odwołaniu Rapackiego. "Nie mogę udawać, że nic
się nie stało. Byłem zmuszony podjąć takie decyzje" - przekonuje Bieńkowski w rozmowie z DZIENNIKIEM.