Rozbiórka pofabrycznej hali zakończyła się tragedią. W Miasteczku Śląskim pod zawalonym dachem zginął robotnik. Na mężczyznę runęły setki ton gruzu.
Mężczyzna pracował dla firmy wynajętej do rozbiórki hali. Prawdopodobnie przecinał stalowe elementy konstrukcji palnikiem.
Wtedy zawaliło się 30 metrów kwadratowych hali. Mężczyzna nie miał szans, żeby przeżyć. Teraz strażacy przeszukują ruiny. Świadkowie mówią, że nikogo tam więcej nie było.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl