Dziennik Gazeta Prawana logo

Masarz robił kiełbasy i szynki z padliny

12 października 2007, 13:51
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
To potwór, nie człowiek! Kupował od chłopów padłe zwierzęta i robił z nich wędliny. Kiełbasy i szynki z padliny trafiały do sklepów, a potem na talerze nieświadomych niczego ludzi. Ten masarz mógł ich powytruwać trupim jadem!

Za padłe zwierzęta masarz płacił rolnikom po 200-300 złotych od sztuki. Rolnicy byli zadowoleni, bo nie musieli się przejmować, co zrobić z martwą krową lub świnią. A masarz też zacierał ręce z uciechy, bo kupował mięso sześć razy taniej. Dorodny byk kosztuje nawet 3 tysiące złotych, a jałówka 1,5-2 tysiące.

Właściciel masarni spod Starego Sącza i jego pomocnik już siedzą za kratami. Teraz przed prokuratorem i policjantami trudne zadanie - muszą ustalić, czy wędliny z padłych zwierząt nie zaszkodziły komuś. A jest to wielce prawdopodobne, bo w rozkładającym się mięsie szybko pojawia się tzw. trupi jad - bardzo toksyczna substancja.

Jedzenie kiełbas i szynki z padliny może skończyć się ciężkim zatruciem, a nawet śmiercią. Jak podejrzewa policja, takie wędliny mogło kupić kilkaset osób.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj