Prawie półtora miliona złotych trafiło do Cichockiego, który - poza współpracą z Żemkiem - był również zamieszany w handel bronią. Cichocki jest byłym oficerem wywiadu. Pracował także dla wydziału kontrwywiadu zagranicznego - pisze DZIENNIK.
Według dokumentów, do jakich dotarli dziennikarze, Cichocki kontaktował się z Żemkiem, kiedy wszyscy w Polsce już wiedzieli, że to symbol afery, i korzystał z oszukańczej machiny, jaką uruchomił były szef FOZZ. Żemek skonstruował system spółek obracających między sobą wekslami, które na końcu służyły do wyłudzania wielomilionowych sum z banków.
Kiedy policja przeszukała jego rezydencję, zabezpieczyła setki dokumentów. Wśród nich jest kilka z nazwiskiem Cichockiego. Firma Cichockiego pojawia się również na początku lat 90. w innym interesie, kontrolowanym przez służby specjalne. Chodziło o dostawy broni dla afgańskich rebeliantów.
Dyrektor Biura Informacji i Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji kontrakt policji z firmą Cichockiego tłumaczy obowiązującą ustawą o zamówieniach publicznych. "Samochody kupiono od tego, kto oferował najlepsze warunki" - twierdzi Paweł Biedziak.