Dwie osoby wylądowały w szpitalu po wycieku 4,5 tys. litrów gazu w Golubiu-Dobrzyniu. Płynny gaz wyciekł, bo pracownicy przepompowywali gaz z cysterny do butli nieszczelnym sprzętem. Było o włos od katastrofy.
Przez błąd pracowników firmy gazowej, odmrożone ręce ma jeden z nich oraz strażak, który chciał zakręcić kurek z ciekłym propanem- butanem. Ich życiu nic nie zagraża, ale nie wiadomo, czy uda się uratować dłonie mężczyzn.
"O mały włos nie doszło do tragedii. Wystarczyłaby iskra, żeby cały zakład i okolica zrównały się z ziemią" - mówi dziennikowi.pl Karol Cachnij ze Straży Pożarnej w Golubiu-Dobrzyniu. I dodaje, że trzeba było szybko ewakuować pracowników tego zakładu oraz domu sąsiadującego z firmą. Na razie nie ma szansy, żeby mogli wrócić.
Oczyszczanie terenu z gazu potrwa co najmniej kilka godzin.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|