"Rzeźnika z Iraku" amerykańskie rakiety dopadły wczoraj dokładnie o godzinie 18.15. Trafiły go w starym domu 50 km na północny wschód od Bagdadu. O skrytce poinformowała miejscowa ludność. W zlokalizowaniu terrorysty miał też pomóc jordański wywiad. Dzięki tym informacjom amerykańskie lotnictwo wysłało na miejsce eskadrę śmigłowców.
Pierwsi na miejsce bombardowania przyjechali iraccy policjanci. Zaraz po nich pojawili się i Amerykanie. Dzięki odciskom palców i starym bliznom Zarkawiego
zidentyfikowali jego zwłoki. To bez wątpienia on! "Zarkawi został wyeliminowany!" - powiedział premier Iraku. Dodał, że pierwsze informacje o miejscu pobytu Zarkawiego
Amerykanie mieli już kilka tygodni temu. Czekali jednak na najlepszy moment, by przeprowadzić akcję. Udało się!
W amerykańskim nalocie, poza "rzeźnikiem", zginęło siedmiu jego zaufanych ludzi. Jednym z nich był religijny przywódca bandy Zarkawiego szejk Abd-Al-Rahman. "Ta banda straciła swoich liderów. Tych, którzy zakłócają normalny bieg życia, takich jak Zarkawi, spotka tragiczny koniec!" - zapowiedział premier Maliki.
Banda Zarkawiego ma na swoim koncie co najmniej kilkadziesiąt krwawych zamachów bombowych i uprowadzeń. Zarkawi osobiście uciął głowę co najmniej dwu amerykańskim zakładnikom: Nicholasowi Bergowi w kwietniu i Eugene'owi Armstrongowi we wrześniu 2004 roku. W listopadzie ub.r. banda dokonała w listopadzie potrójnego zamachu bombowego w hotelach w Ammanie, zabijając 60 osób. Atakowali też w Jordanii. Z Libanu ostrzelali rakietami nawet Izrael!
W amerykańskim nalocie, poza "rzeźnikiem", zginęło siedmiu jego zaufanych ludzi. Jednym z nich był religijny przywódca bandy Zarkawiego szejk Abd-Al-Rahman. "Ta banda straciła swoich liderów. Tych, którzy zakłócają normalny bieg życia, takich jak Zarkawi, spotka tragiczny koniec!" - zapowiedział premier Maliki.
Banda Zarkawiego ma na swoim koncie co najmniej kilkadziesiąt krwawych zamachów bombowych i uprowadzeń. Zarkawi osobiście uciął głowę co najmniej dwu amerykańskim zakładnikom: Nicholasowi Bergowi w kwietniu i Eugene'owi Armstrongowi we wrześniu 2004 roku. W listopadzie ub.r. banda dokonała w listopadzie potrójnego zamachu bombowego w hotelach w Ammanie, zabijając 60 osób. Atakowali też w Jordanii. Z Libanu ostrzelali rakietami nawet Izrael!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl