Najpierw wmówiła pacjentce dziecko w brzuch. A potem powiedziała, że jej "pomoże". I wzięła 1800 zł za usunięcie ciąży, której... nie było! Ale to nie był jedyny taki "występ" 59-letniej lekarki z Małopolski. Kobieta już trafiła za kraty.
Numer ze zmyśloną ciążą był ukoronowaniem jej przestępczej kariery. Bo pani doktor już cztery lata temu znalazła sposób na dorobienie do skromnej pensji. Wystawiała lewe recepty na refundowane przez NFZ leki. Wypisywała je na nazwiska swych pacjentów, a potem wykupywała leki w aptekach. Potem najprawdopodobniej odsprzedawała je drożej na czarnym rynku.
Lekarka zacierała ślady. By oszustwo się nie wydało, jeździła po różnych aptekach w całym województwie. Wystawiła co najmniej 288 recept na ponad 110 tys. zł. Ile na nich zarobiła? To ustalają jeszcze śledczy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|