Wiozła narkotyki przez granicę z Litwą - twierdzą białoruscy celnicy. Jakie? Tu już kręcą: jedni mówią, że amfetaminę, inni - że heroinę. Szefowa Związku Polaków na Białorusi jest oburzona: "To prowokacja agentów służb! Podrzucili mi pakunek".
Milicjanci w niedzielę przez kilka godzin przesłuchiwali Andżelikę Borys po tym, jak celnicy w jej samochodzie znaleźli torebkę z białym proszkiem. Szefowa ZPB zrobiła wielkie oczy ze zdumienia, gdy milicjant pokazał jej małą paczuszkę. "Ja? Narkotyki? Wolne żarty. To jakaś prowokacja!" - denerwowała się.
A sprawa jest poważna. Białoruska prokuratura już zajęła się tym przemytem. Andżelice Borys grozi osiem lat ciężkiego obozu pracy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|