W nocy do jednego z warszawskich szpitali zgłosił się Czeczen Rusłan M. Miał poważną raną postrzałową brzucha. Po zabiegu zgarnęła go policja. Funkcjonariusze są niemal pewni, że jest on jednym z bandziorów, którzy wczoraj po południu napadli na jeden ze stołecznych kantorów.
Policja wciąż szuka jego dwóch wspólników.
Ta akcja wyglądała dobrze zrealizowaną hollywoodzką produkcję. Tuż po południu do kantoru wpadło trzech zamaskowanych typów. Za szybę odgradzającą kasę od miejsca obsługi klientów wrzucili petardę hukową. W chwilę później jeden z bandytów chciał wejść do środka.
Ale nie spodziewali się, że kasjerka wykaże się tak zimną krwią. Wyciągnęła pistolet i kilka razy strzeliła do złodzieja. Przerażeni czym prędzej czmychnęli z kantoru. Policja, która przyjechała po chwili ustaliła, że jeden z bandytów musiał zostać trafiony. I wszystko wskazuje na to, że to właśnie Rusłan M. dostał kulkę od kasjerki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl