Dziennik Gazeta Prawana logo

Ukradł części samochodowe w protezie

12 października 2007, 14:17
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Z magazynu w Krakowie ginęły części samochodowe. I choć wszyscy pracownicy przechodzili przez bramkę do wykrywania metalu, nic nie wykryto. W końcu podejrzenie padło na inwalidę z protezą nogi. I to był strzał w dziesiątkę.

Wszyscy pracownicy magazynu części samochodowych byli dodatkowo sprawdzani, jeśli bramka do wykrywania metalu piszczała. A piszczała zawsze, gdy z pracy wychodził 31-letni inwalida. Ale nigdy nic u niego nie znaleziono. "Widać, bramkę wzbudza metalowa proteza" - tak przez długi czas myśleli ochroniarze i inwalida wychodził do domu.

Ale części nadal ginęły. Po kilku miesiącach uznano, że skoro nie rozpływają się w powietrzu, to musi je wynosić właśnie inwalida. Gdy mężczyzna wychodził z nocnej zmiany, ochroniarze zabrali go do gabinetu pielęgniarki. Tam poprosili o zdjęcie protezy. W środku była wiązka przewodów do opla warta 100 złotych.

Na komisariacie mężczyzna przyznał, że to nie pierwsza kradzież. Pokazał też, gdzie ukrył łupy. Były warte około... 12 tysięcy złotych!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj