Dziennik Gazeta Prawana logo

"To zbrodnia, że ich tam wysłano"

12 października 2007, 14:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Stała się rzecz straszna, urzędnicy będą musieli odpowiedzieć na wiele pytań" - mówi DZIENNIKOWI szef Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "Solidarność" Kazimierz Grajcarek.
Michał Majewski: Kto jest winien tragedii w "Halembie"?
Kazimierz Grajcarek: To nie jest czas na rozdzielanie win. Teraz trzeba się pomodlić. Zacisnąć kciuki za ratowników. Ale powiedzmy sobie, że stała się rzecz straszna. Szefowie kopalni, urzędnicy będą musieli odpowiedzieć na wiele pytań.

Jakich pytań?
Na przykład, jak to możliwe, że do ekstremalnie trudnej, niebezpiecznej pracy, tysiąc metrów pod ziemią, zostali posłani ludzie z firmy zewnętrznej. Jeden z tych chłopaków ma 20 lat i przepracował w życiu cztery szychty. Drugi ma 60 lat. Proszę mi powiedzieć, czy to zadanie powinien wykonywać ktoś w takim wieku? Tam nie ma tlenu, jest diabelnie gorąco, do tego dochodzi stres związany z pracą na takiej głębokości. W tyle głowy jest świadomość, że wcześniej w tym miejscu dochodziło do tąpnięć. Do tego jeszcze zagrożenie metanowe. To są skrajne warunki.

Ktoś musiał te maszyny wyciągnąć, żeby mogły pracować w innym miejscu...
Jeśli kopalnia chciała ten sprzęt wydobyć, to powinna po niego pójść ekipa najlepszych ratowników górniczych w Polsce. Ale ich nie wysłano, bo trzeba byłoby im zapłacić więcej niż ludziom z zewnętrznej firmy, którzy dostają miesięcznie po 1500 złotych brutto. To jest zbrodnia, że ich tam wysłano. To tak jakby człowiekowi bez prawa jazdy dać karetkę z ciężko chorym pacjentem na pokładzie i kazać jechać do szpitala przez zatłoczone miasto. Dla mnie to jest niewyobrażalny skandal, że kopalnie robią przetargi dla firm na to, kto za najmniejsze pieniądze pójdzie igrać ze śmiercią.

Jak wygląda praca w spółkach, które przyjmują takie zlecenia od kopalń?
Fatalnie. Wielokrotnie zwracaliśmy na to uwagę wiceministrowi gospodarki Pawłowi Poncyljuszowi, że trzeba coś z tym zrobić. Płaci się najniższe stawki, bierze młodych bez doświadczenia albo tych, którzy mieli dłuższą przerwę w pracy. Dochodzi do tego, że ludzie schodzą pod ziemię w trampkach i dżinsach. Nikogo to nie obchodzi. Ma być przecież tanio i z zyskiem. Kazimierz Grajcarek, ratownik górniczy przez 14 lat, szef Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "Solidarność"
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj