Sedno zmian wprowadzanych przez ustawę to ogromne przyspieszenie procesu: od popełnienia przestępstwa do wydania przez sąd wyroku upłynie zaledwie kilkadziesiąt godzin. Tymczasem do tej pory sprawy "chuligańskie", czyli o zniszczenie mienia lub pobicia, ciągnęły się latami. A bandyta był na wolności.
"Takie czyny, jak na przykład lżenie nieznanych sobie osób, niegroźne pobicia, naruszenie nietykalności cielesnej, niszczenie mienia bez żadnego powodu na niewielką skalę, były czynami faktycznie bezkarnymi. Nie są to najcięższe zbrodnie, ale czyny, które mają wpływ na poczucie bezpieczeństwa społeczeństwa" - tłumaczył po podpisaniu ustawy prezydent Lech Kaczyński. Nowe przepisy wejdą w życie już w styczniu.
Do szybkich sądów będą trafiać sprawy zagrożone karą do dwóch lat więzienia i jednocześnie takie, w których dowody winy będą bezsporne: np. ujęty na gorącym uczynku chuligan, demolujący prywatny samochód podczas zamieszek, lub pijany kierowca.
Jak to będzie wyglądać w praktyce? Otóż prokuratura i policja w ciągu 48 godzin będą przygotowywać wniosek do sądu zastępujący akt oskarżenia, a sąd wyda wyrok w 24 godziny od chwili jego otrzymania (w wyjątkowych przypadkach sędzia będzie miał na to dwa tygodnie).