"Łowcom skór" z łódzkiego pogotowia zależało tylko na zarobku. Handlowali informacjami o zgonach, a nawet specjalnie uśmiercali pacjentów, by wyłudzić pieniądze. Nie ratowali ludzi, bo im się nie opłacało - te dramatyczne słowa padły z ust oskarżyciela w mowie końcowej przed łódzkim sądem.
Dziś prokurator nie pozostawił żadnych złudzeń: to sanitariusze Andrzej N. i Karol B. odpowiedzialni są za śmierć w sumie pięciu pacjentów, fałszowanie recept i przyjmowanie łapówek od firm pogrzebowych. Dla nich zażądał dożywocia. A lekarze Janusz K. i Paweł W. - za narażenie życia i śmierć czternastu osób, a także łapówkarstwo. Im grozi 10 lat za kratkami.
To jedna z największych afer, jaka wstrząsnęła Polską. Bestie z łódzkiego pogotowia informowały o zgonach konkretne firmy pogrzebowe, a te wypłacały im później odpowiednie wynagrodzenie. Dwóch sanitariuszy i dwóch lekarzy za nic miało ludzkie życie. Zabijali zwiotczającym mięśnie pavulonem, by tylko zarobić parę groszy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|