Trwa kolejny dzień procesu w sprawie linczu we Włodowie. Dziś przed sądem zeznają biegli. Według nich Józef C. - mężczyzna, który terroryzował wieś, a którego pobili mieszkańcy Włodowy - umarł od ran na głowie.
Według sądowych lekarzy mężczyznę bito po całym ciele, i to właśnie przez te rany skonał. Ale oskarżeni nie próbują się bronić. Uznali, że to właśnie będzie ich najlepsza linia obrony. Na ławie oskarżonych siedzi sześciu mężczyzn. Trzech z nich jest oskarżonych o zabójstwo, jeden o pobicie. Dwaj ostatni, według prokuratora, bezcześcili zwłoki zabitego.
Do linczu doszło w lipcu zeszłego roku. Wtedy mieszkańcy wsi wezwali policję do Józefa C., który biegał po ulicy, grożąc ludziom maczetą. Radiowóz jednak nie przyjechał. Wtedy włodowianie wzięli sprawę w swoje ręce i szaleńca pobili. Potem okazało się, że mężczyzna zmarł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|