Poznańskiego biznesmena uprowadzono 17 stycznia koło klubu sportowego, do którego właśnie wchodził. Jeszcze tego samego dnia przestępcy zażądali 11 mln zł okupu. Po negocjacjach
porywacze zgodzili się na 8 mln.
Dzień później, w nocy z 18 na 19 stycznia, bandyci wymienili porwanego za okup. Ale mimo policyjnej obławy udało im się uciec. Porzucili jednak w lesie samochód, broń i większą część
pieniędzy z okupu.
Poznańscy stróże prawa nie chcą ujawnić, kim był porwany.
Dopiero po kilku dniach policjanci zatrzymali jednego z porywaczy. Okazał się nim właściciel gospodarstwa w okolicach Poznania. Właśnie tam przetrzymywano biznesmena. Przy okazji policja
odkryła w dwóch halach gospodarstwa plantację marihuany.
Pozostałą trójkę złapano w sobotę w jednym z warszawskich hoteli. Policja podejrzewa, że sprawcy współpracowali podczas porwania z przestępcami z Warszawy. Wiadomo już, że będą kolejne
zatrzymania.