Petrykowski nie chce na razie powiedzieć, co policjanci zrobili źle. "Każdy z pięciu funkcjonariuszy pilnujących wychowanków poprawczaka mógł popełnić inne błędy. Dlatego najpierw zostanie wykazana ich indywidualna wina i od tego będzie zależeć, jaką policjanci poniosą karę" - mówi Petrykowski. Dodaje, że wobec mundurowych na pewno zostanie wszczęte postępowanie dyscyplinarne.
W szpitalu kuruje się jeszcze 10 wychowanków podpalonego w niedzielę poprawczaka. Ich dwaj koledzy uciekli ze szpitala we wtorek wieczorem. Przez okno na drugim piętrze, po linie z prześcieradeł.
Jak zapewnia policja, teraz żadnemu z wychowanków nie uda się uciec. Policjanci już czekają, aż zakończą oni leczenie. Głównie dlatego, że chcą oskarżyć o podpalenie poprawczaka w Sadowicach szóstego młodocianego przestępcę. Grozi mu 10 lat więzienia.